Arbuz a płeć

W mojej lodówce leżał kiedyś kawałek arbuza. Leżał i czekał. Odłożyłam go tam specjalnie dla mojego męża. Dziecko i ja dobraliśmy się do reszty już wcześniej. B wrócił z pracy, ale arbuz nadal czekał. Kolejny dzień i następny… Zaniepokoiło mnie, że lada moment będzie niezjadliwy.
– W lodówce jest arbuz. Dla Ciebie. – dodałam, żeby nie było wątpliwości.
– A nie, zjedzcie go sobie.

Cóż, pomyślałam, że może nie ma akurat ochoty na plucie pestkami. Rozkroiłam tę nieszczęsną ćwiartkę już prawie usychającą z tęsknoty za czyimś żołądkiem. Kiedy jednak sytuacja zaczęła się powtarzać i przy innych smakołykach, a nawet codziennych posiłkach, zaczęłam się zastanawiać.

Trudno zaciągnąć faceta do lekarza

Partner znajomej rozchorował się. Może to było mocne przeziębienie, a może grypa. Generalnie było paskudnie. Facet po powrocie z pracy ledwo coś zjadał, wegetował chwilę na kanapie w towarzystwie herbaty z cytryną, a potem kładł się spać. Zasypiał od razu wykończony, ale raz po raz budził go kaszel i inne typowe dolegliwości. Mimo to i tak nastawiał alarm z przytupem, żeby mieć pewność, że zdąży do pracy. Rano wstawał jak upiór, futrował się pseudoefedryną i wychodził. O odwiedzinach u lekarza nie było mowy. A ile słyszy się historii o tym, że mężczyźni trafiają do leczenia poważniejszych schorzeń za późno po prostu dlatego, że wcześniej ciężko ich było zaciągnąć? A pamiętasz statystki demograficzne ze szkoły i podkreślanie typowych rozkładów: chłopców rodzi się więcej niż dziewczynek, ale śmiertelność wśród nich jest większa, a przewidywana długość życia krótsza.

Etos rycerski

Faceci tak mają, odpowiesz, nie rozczulają się nad sobą i nie gadają o tym, jak się czują. Zgoda, możliwe, że tak jest, ale dlaczego? Mają to w genach w zestawie z bujnym owłosieniem klaty i łydek? A może zostali w takim duchu wychowani? Tak, żeby stawiali potrzeby kobiet i dzieci na pierwszym a swoje na ostatnim miejscu. Wychowani w etosie rycerskości i poświęcenia, czasem w karykaturalnej formie brawury i ryzykanctwa. W przeróżny sposób podobny schemat ujawnia się w społeczeństwach na całym świecie, jest czymś wspólnym dla ludzkości.

Płeć skazana na stracenie

Być może trochę światła na tę zagadkę rzuca teoria mówiąca, iż płeć męska jest przeznaczona na straty. Wg niej nasz gatunek miał szansę przetrwać i tak wspaniale się rozwinąć dzięki prostej zasadzie: każda macica ma znaczenie, dawców plemników może być niewielu (w najgorszym wypadku wystarczy tylko jeden). Stąd miało wywodzić się priorytetowe dbanie o bezpieczeństwo kobiet. Ustępowanie pierwszeństwa przy stereotypowej pieczeni z mamuta, miejsca w szalupie ratunkowej czy choćby we współczesnych drzwiach. Kobiety miały dla społeczeństwa wartość same w sobie, zaś od mężczyzn wymagano, aby tej wartości dowiedli, pokazali użyteczność. W skrajnych przypadkach mieli to uczynić idąc na wojnę. W tym sensie jest to płeć przeznaczona na rozkurz, na poświęcenie najcenniejszego w imię obrony, tego co gwarantuje przetrwanie gatunku – kobiet i dzieci.

Zniewolenie kobiet

Drugą stroną medalu jest fakt, iż często idea zapewniania bezpieczeństwa kobietom była wprowadzana w życie jako ich zniewolenie. W skrajnych przypadkach społeczeństwo tak bardzo chce je chronić, że całkowicie je przykrywa i to bynajmniej nie metaforycznie. To jest coś przeciwko czemu dziś się buntujemy. Chcemy równych praw dla kobiet, takiego samego dostępu do edukacji i płac za tę samą pracę. Budzi w nas sprzeciw wychowywanie dziewczynek tylko do wyglądania, przyuczanie do biernego otrzymywania opieki, chowania pod klosz. Same też chyba wolimy być aktywne, podejmować działania, wykazywać się. Ta zmiana już się stała, rola kobiet została przedefiniowana i nie ma do niej powrotu. Kiedyś mężczyźni za tę gotowość i aktywność byli wynagradzani, otrzymywali coś w zamian w tej społecznej transakcji wiązanej. Teraz przejęłyśmy aktywność dotychczas ich cechującą i chcemy równego podziału przysługujących im za to przywilejów.

Przywileje kobiet, przywileje mężczyzn

Tylko czy przypadkiem nie zachowałyśmy sobie przezornie naszego odwiecznego przywileju – domagania się opieki z ich strony? Nadal celebrujemy kobiecość, ale definicja męskości jakby się rozmyła. Być może nadal podskórnie oczekujemy od nich poświęcenia? W jakim duchu zostali wychowani nasi partnerzy? Czego nauczyli się, kiedy słyszeli ciągle „chłopaki nie płaczą”? A jak wychowujemy naszych synów i córki? Czy nie jest dalej tak, że dziewczynkom przyznajemy wartość dlatego, że po prostu są, a od chłopców nadal oczekujemy, że się najpierw wykażą? Pozwalamy dziewczynkom na więcej okazywania uczuć, a chłopcom każemy ustępować w piaskownicy, przy wejściu do sali szkolnej, wszędzie. Nadal przygotowujemy ich do przejęcia ról: poświęcającego się i bronionej. Tylko, że dziś te role nie są nam już potrzebne, a mogą być krzywdzące. Nie wisimy na burcie tonącego statku próbując dostać się do szalupy ratunkowej. Mamy inne wyzwania.

Podział arbuza

Czy damy wiarę tej teorii czy nie, coś zdecydowanie jest na rzeczy. To co ma właściwie do tego ta ćwiartka arbuza, tak cierpliwie czekająca niegdyś w naszej lodówce? Jak dla mnie dowodem, że mój mąż jest gotowy dla mnie i naszych dzieci się poświęcić. I cieszy to, daje poczucie bezpieczeństwa, ale i złości i irytuje. Bo okazuje się, że o potrzebach osoby, którą kocham być może nie wiem nic. Od dziecka prawdopodobnie uczono go, że nie są one takie ważne, że to potrzeby kobiet zawsze mają pierwszeństwo. No i wściekam się, kiedy nie mówi, czego by chciał. Kiedy z łatwością rezygnuje ze swoich planów na rzecz moich. A on nie bardzo wtedy rozumie, o co mi właściwie chodzi – przecież jest dokładnie tak jak chciałam.

A czego chciałam? Czego chcę w związku i dla mojego syna w przyszłości? Dążenia do zdrowego balansu. Nie przywilejów jednej płci kosztem drugiej, ale wzięcia tego co najlepsze z obu ról zarówno dla chłopców, jak i dla dziewczynek. Uznania, że uczucia mają i jedni i drudzy. W domu nad tym pracujemy. Chyba już więcej kawałków arbuzów czy innych ananasów doczekuje szybkiej konsumpcji. Wystarczy, że utracą swój status ostatniej racji żywnościowej, która ma szansę ocalić gatunek od niechybnej śmierci głodowej. Wszak dobrze odżywiony i wypoczęty mężczyzna też może się przydać do tego i owego, prawda?

 

O nowych wpisach powiadamiam na funpage’u: https://www.facebook.com/Natalia-Lub-953759938121445/
Kliknij i obserwuj. A może nawet poLUB 😉

Autor

Natalia

Cześć! Jestem Natalią i jestem też "lub". Splatam swe życie z różnych funkcji - teraz na czele jest bycie żoną i mamą, a zaraz potem wirtualną asystentką i właścicielką dwóch kotek. Pisaniem porządkuję, to co wiem, tropię związki, przyczyny i skutki.