Sztuka mówienia NIE

Jest takie problematyczne słowo. Niektórzy boją się go wypowiadać. Inni są oskarżani o wypowiadanie go w nadmiarze. Złą prasę ma to słowo. A jednak, to ono nas ocala.

Nieznośne macierzyństwo

We wcześniejszym wpisie wspomniałam o mamie, dla której ciężar macierzyństwa jest nieznośny ze względu na utraconą wolność. Od razu po przeczytaniu jej przykładów zapaliła mi się czerwona… kropka. Ten kolor dominuje także na okładce polskiego wydania książki Jaspera Juula „Nie z miłości”. I podpierając się właśnie takim autorytetem, ale także na postawie własnych doświadczeń i przemyśleń, z całą mocą chcę powiedzieć, że:

Możesz mówić swojemu dziecku „NIE”!

A nawet więcej – jest to koniecznie dla jego prawidłowego rozwoju społecznego i dla Twojego poczucia integralności.

Dziecko nie chce

Przygotowałaś dla swojej rodziny obiad. Zrobiłaś to najlepiej jak umiałaś, biorąc poprawkę na dramatycznie mało czasu i rozpraszacze w postaci dwójki maluchów. Ubierasz im do jedzenia śliniaki czy kaftaniki (choć w sumie to wolałabyś kaftany, ale bezpieczeństwa). Sadzasz przy stole. Stawiasz na nim miseczki z ogórkową. I wtedy się zaczyna.

„Mamo, nie będę tego jadł.” „A co tu pływa?” „Ta zupa śmierdzi!” „Nie, nie, nie!” „Mamo!”

Próbujesz ich przekonać. Przecież, kurna chata, nie na darmo ścierałaś na tarce te wszystkie ogórki. Zachęcasz, przymilasz się, przekupujesz. Jedzenie jest ważne. Chcesz, żeby byli najedzeni. Po to gotowałaś. Kapitulujesz. Ogórkowa była nietrafiona. Pytasz: „co chcielibyście zjeść?”. I wracasz do kuchni robić tę życzeniową pomidorową, a te małe niewdzięczne gnomy jeszcze Ci przeszkadzają w gotowaniu.

Życzenia a potrzeby

Oni są niezadowoleni, bo przecież nie tego tak naprawdę potrzebowali. Ty jesteś rozgoryczona, bo przecież starasz się, robisz dla nich wszystko, a w zamian dostajesz mniej niż nic. Twoja potrzeba bycia wartościowym dla kogoś nadal wisi niezrealizowana.

Zgadzamy się spełniać życzenia innych, bo chcemy by nas lubili. Nie ma w tym nic złego. To wręcz normalne i oczywiste. Radosne i szczere „tak” jest wyrazem miłości.

Kiedy jednak to „tak” mówimy po to, aby uniknąć konfliktu. Kiedy zgadzamy się, a jednocześnie robimy to wbrew sobie, nie tylko dokonujemy gwałtu własnych przekonań i wartości, ale także podstępnie niszczymy relację z dzieckiem. Niby zgadzamy się, ale wciąż czujemy opór. Uwidacznia to nasza mowa ciała, ton głosu. Nasz przekaz staje się mętny, niejednoznaczny. Dzieci, wrażliwe na przekaz niewerbalny, nie wiedzą co się dzieje. Tracą poczucie bezpieczeństwa.

A my, notoroczynie będąc w niezgodzie z samym sobą, tracimy pozycję przywódcy w rodzinie. Nasze słowa przestają być traktowane poważnie. Kolokwialnie mówiąc – na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą.

Tylko wtedy możemy mówić szczerze TAK do innych i do siebie, kiedy jesteśmy w stanie także szczerze powiedzieć NIE. (Jasper Juul)

Musimy czuć, że możemy powiedzieć NIE, aby z pełną szczerością i przekonaniem móc powiedzieć TAK. Inaczej będziemy tylko szukać sposobów jak by tu dziecku odmówić, żeby nie zauważyło, że to robimy. Będziemy psuć nasze relacje przez bezsensowne kluczenie i brak szczerości. Albo będziemy zgadzać się, a następnie wypominać to dziecku przez kolejne 30 lat.

Jak mówić do dzieci?

Mówmy do dziecka prosto i od serca. W tej relacji nie ma miejsca na okrągłe zdania, które najpierw trzeba rozłożyć na czynniki pierwsze i zinterpretować, aby zrozumieć. To są Nasze dzieci. To właśnie z nimi możemy i powinniśmy być szczerzy, a nie skryci za maskami. Uczmy się od nich pierwotnego języka: „Chcę…”, „Pragnę…”, „Potrzebuję…”. Mówmy w pierwszej osobie: JA.

„Chcę, żebyście zjedli zupę.”

To zdanie jest o mnie. Ja chcę. Nie jest ani dobre ani złe. Jest osobiste. To komunikat, który dziecko zrozumie.

Czy postąpi zgodnie z nim, zależy od dziecka. Dajemy mu obszar na odmowę. Jeśli poczuje, że może powiedzieć NIE, z radością zacznie mówić i TAK. Jeśli odmówi akceptujemy to. (Nikt jeszcze nie umarł nad miską pełną zupy. Jeśli nie wierzycie mi, to może uwierzycie Jaskółce?)

 

Akceptacja NIE w naszym życiu, to podstawa. Dajemy sobie prawo do mówienia „nie”, ale także przyznajemy je innym członkom rodziny. Nawet tym najmniejszym. „TAK” jest wyrazem miłości, ale to mówienie „NIE” jest prawdziwą sztuką. „NIE” to wyznaczanie swoich własnych granic, to wolność i branie odpowiedzialności za swoje życie. Pozwólmy sobie na to. Bądźmy siebielubni!

 

PS. Przeczytałaś do końca? Wiesz, jak rzadka to umiejętność w dzisiejszych czasach – skupić się na 5 minut? Takich czytelników potrzebuję. Obserwuj mój fanpage, abyśmy były w kontakcie! → Facebook

Autor

Natalia

Cześć! Jestem Natalią i jestem też "lub". Splatam swe życie z różnych funkcji - teraz na czele jest bycie żoną i mamą, a zaraz potem wirtualną asystentką i właścicielką dwóch kotek. Pisaniem porządkuję, to co wiem, tropię związki, przyczyny i skutki.