Rozszerzanie diety – nie rób tego swojemu dziecku

Brewka mi skacze, kiedy widzę półleżące niemowlaki karmione papką, wypychające językiem jedzenie razem z łyżeczką podsuwaną przez pełnego napięcia rodzica. Bez złych intencji karmione oczywiście, z miłością przecież. A jednak odczuwam dyskomfort. Mam przed oczami obraz siusiającej i gadającej lalki karmionej przez uroczą dziewczynkę w reklamie, a nie opiekę matki nad faktycznym niemowlęciem. Czytaj dalej Rozszerzanie diety – nie rób tego swojemu dziecku

Jak nie zwariować na urlopie macierzyńskim?

Ten, kto nazwał czas opieki nad noworodkiem i niemowlakiem „urlopem”, powinien się smażyć w piekle. Co tam w piekle! Powinien na wieczność na urlopie macierzyńskim przebywać. W turach po 68 tygodni, bo z trojaczkami. Rozumiem oczywiście, że ustawodawca miał na myśli urlop w sensie wolnego od pracy zarobkowej. Tyle, że zwykle jednak „urlop” kojarzy się z odpoczynkiem i taki cel mu przyświeca. A na macierzyńskim owszem odpoczywamy może po ciąży (można spać na niemal dowolnie wybranym boku, plecach czy brzuchu nawet!), ale za to lokator brzucha jest teraz po drugiej stronie całkowicie zdany na swoją matkę. Czytaj dalej Jak nie zwariować na urlopie macierzyńskim?

Pięć sposobów jak zachęcić dziecko do czytania i szósty z książeczką gratis

Zachęceni plakatem i ulotkami dołączyliśmy do akcji „Mała książka. Wielki człowiek”.  Mieliśmy też kilka książek do oddania, więc tym chętniej wyciągnęłam Młodego do biblioteki. „Wyciągnęłam” – właśnie to słowo, bo od jakiegoś czasu mój, do tej pory zapalony czytelnik, mniej chętnie sięga po książki. Przegrywają z innymi aktywnościami: zabawą w budowanie miasta i akcje strażacko-policyjne i niestety też z oglądaniem animacji. Ale matka się nie poddaje! Czytaj dalej Pięć sposobów jak zachęcić dziecko do czytania i szósty z książeczką gratis

Jak być szczęśliwą matką?

Kiedy przygotowuję nowe danie lub piekę ciasto po raz pierwszy, zwykle trzymam się przepisu, dokładnie odmierzam składniki, nic nie pomijam ani nie dodaję. Za drugim razem włącza mi się inwencja twórca: zdarza się, że próbuję robić z pamięci, mniej przykładam uwagi do dokładniej wagi, doprawiam po swojemu. Z różnym skutkiem przyznam się szczerze – niekiedy wychodzi lepiej, innym razem efekt jest słabszy niż w oryginalnym przepisie. Jeśli gotuję lub piekę coś po raz trzeci, to znaczy, że potrawa ta jest naprawdę smaczna. Zwykle udaje mi się wtedy osiągnąć balans między trzymaniem się przepisu idealnie, a warunkami jakie mam w domowej kuchni i naszymi smakowymi preferencjami. Wydaje mi się, że tak właśnie jest z rodzicielstwem. Czytaj dalej Jak być szczęśliwą matką?

Perły i ssawki, czyli macierzyństwo rozszerza słownictwo

Zwykle, kiedy chce się poszerzyć zasób słownictwa sięga się po artykuły, książki, podręczniki. Zdarza się, że i na studiach człowiek się uczy nowych słówek. I myśli sobie potem, że jest taki wyedukowany, elokwentny, zna wszystkie kontynenty… I tak myśli sobie, że może bezpiecznie iść przez życie, bo może i nie wie wszystkiego, ale przynajmniej wszystkie słówka zna! A tu jednak przychodzi taki moment, mniej więcej kiedy rodzi się pierwsze dziecko… Moment, w którym obrywa się człowiekowi w ciemię „ciemieniuchą” i okazuje się, że przed nami jeszcze całe nieodkryte archipelagi słów i znaczeń. A potem przychodzi drugie dziecko i okazuje się, że do okrycia została jeszcze Australia z Nową Zelandią i Tasmanią na dodatek. Czytaj dalej Perły i ssawki, czyli macierzyństwo rozszerza słownictwo

Moje dziecko boi się schodów

Ma trzy lata i boi się schodzenia po schodach. Przez krótki czas lęk objął również wchodzenie, ale udało się to opanować. Strach przed schodzeniem, zwłaszcza w tej jednej konkretnej klatce schodowej utrzymywał się jednak długo. Tuż po przekroczeniu progu mieszkania – chowanie się w kącie, strach przed podejściem do krawędzi, histeria po usłyszeniu, że trzeba zejść. Czytaj dalej Moje dziecko boi się schodów