Jak nie zwariować na urlopie macierzyńskim?

Ten, kto nazwał czas opieki nad noworodkiem i niemowlakiem „urlopem”, powinien się smażyć w piekle. Co tam w piekle! Powinien na wieczność na urlopie macierzyńskim przebywać. W turach po 68 tygodni, bo z trojaczkami. Rozumiem oczywiście, że ustawodawca miał na myśli urlop w sensie wolnego od pracy zarobkowej. Tyle, że zwykle jednak „urlop” kojarzy się z odpoczynkiem i taki cel mu przyświeca. A na macierzyńskim owszem odpoczywamy może po ciąży (można spać na niemal dowolnie wybranym boku, plecach czy brzuchu nawet!), ale za to lokator brzucha jest teraz po drugiej stronie całkowicie zdany na swoją matkę. Czytaj dalej Jak nie zwariować na urlopie macierzyńskim?

Ogórek kiszony o 4 nad ranem ma znaczenie – dowiedzione naukowo

Mandarynki wciągane kilogramami, nagła potrzeba zjedzenia ogórka kiszonego o 4 nad ranem. Niemożność zniesienia zapachu mięsa albo gotującego się rosołu lub odwrotnie nieodparta chęć na smażoną kiełbasę po latach weganizmu. O albo nawet musztarda pochłonięta na raz prosto ze słoiczka. Czytaj dalej Ogórek kiszony o 4 nad ranem ma znaczenie – dowiedzione naukowo

Arbuz a płeć

W mojej lodówce leżał kiedyś kawałek arbuza. Leżał i czekał. Odłożyłam go tam specjalnie dla mojego męża. Dziecko i ja dobraliśmy się do reszty już wcześniej. B wrócił z pracy, ale arbuz nadal czekał. Kolejny dzień i następny… Zaniepokoiło mnie, że lada moment będzie niezjadliwy.
– W lodówce jest arbuz. Dla Ciebie. – dodałam, żeby nie było wątpliwości.
– A nie, zjedzcie go sobie.

Cóż, pomyślałam, że może nie ma akurat ochoty na plucie pestkami. Rozkroiłam tę nieszczęsną ćwiartkę już prawie usychającą z tęsknoty za czyimś żołądkiem. Kiedy jednak sytuacja zaczęła się powtarzać i przy innych smakołykach, a nawet codziennych posiłkach, zaczęłam się zastanawiać. Czytaj dalej Arbuz a płeć

Wojny matek

Mój głos w temacie matek-wilczyc skaczących sobie do gardeł nad tematami karmienia i innych spornych. Sprawa jest dość zawiła, ale dziś kołaczą mi się po głowie dwa jej wątki. Po pierwsze, nieco przewrotnie, czy potrzebujemy jeszcze teraz tekstów o tej rzekomej wojnie? A po drugie: to jak właściwie rozmawiać z innymi matkami? Czytaj dalej Wojny matek

Refleksje o Dniu Kobiet

Myśl mnie naszła po wczorajszym święcie, a raczej reakcja na to, co do mnie dotarło w korytku strawy internetowej tzw. feedzie. Widziałam piękne akcje i ważne słowa, przypomnienie, że nadal trzeba zabiegać o prawo kobiety do bycia człowiekiem, zapewnienia o wsparciu i kobiecej sile. Jak zwykle pojawiły się też dywagacje nad zawartością komunizmu w obchodzeniu (w analogii do zawartości kapitalizmu w Walentynkach), a także kwiaty, kwiaty, słodycze i kwiaty (rajstopy). Okazuje się, iż w niektórych rodzinach Dzień Kobiet świętuje się intensywniej niż urodziny. Może panom łatwiej złożyć życzenia w jednym dniu, a nie pamiętać osobne daty dla wszystkich pań w stadzie? A może to panie wolą tak kolektywnie zostać docenione niż przypominać sobie o nawarstwiających się latach? Czytaj dalej Refleksje o Dniu Kobiet

Jak pracować wielozadaniowo

Wielozadaniowość to ściema albo jak mawia Pani Swojego Czasu „multitasking to bullshit”. I zgadzam się z tym. Zgadzam się po wielokroć. Entuzjastycznie kiwając głową. Teraz. Bo jeszcze całkiem niedawno… byłam ofiarą mulitaskingu. Myślałam, że się da, że wystarczy tylko determinacja. Była wystarczająca na ponad półtora roku jednoczesnej pracy zdalnej i opieki nad synem. Czytaj dalej Jak pracować wielozadaniowo