Rozszerzanie diety – nie rób tego swojemu dziecku

Brewka mi skacze, kiedy widzę półleżące niemowlaki karmione papką, wypychające językiem jedzenie razem z łyżeczką podsuwaną przez pełnego napięcia rodzica. Bez złych intencji karmione oczywiście, z miłością przecież. A jednak odczuwam dyskomfort. Mam przed oczami obraz siusiającej i gadającej lalki karmionej przez uroczą dziewczynkę w reklamie, a nie opiekę matki nad faktycznym niemowlęciem. Czytaj dalej Rozszerzanie diety – nie rób tego swojemu dziecku

Jak być szczęśliwą matką?

Kiedy przygotowuję nowe danie lub piekę ciasto po raz pierwszy, zwykle trzymam się przepisu, dokładnie odmierzam składniki, nic nie pomijam ani nie dodaję. Za drugim razem włącza mi się inwencja twórca: zdarza się, że próbuję robić z pamięci, mniej przykładam uwagi do dokładniej wagi, doprawiam po swojemu. Z różnym skutkiem przyznam się szczerze – niekiedy wychodzi lepiej, innym razem efekt jest słabszy niż w oryginalnym przepisie. Jeśli gotuję lub piekę coś po raz trzeci, to znaczy, że potrawa ta jest naprawdę smaczna. Zwykle udaje mi się wtedy osiągnąć balans między trzymaniem się przepisu idealnie, a warunkami jakie mam w domowej kuchni i naszymi smakowymi preferencjami. Wydaje mi się, że tak właśnie jest z rodzicielstwem. Czytaj dalej Jak być szczęśliwą matką?

Perły i ssawki, czyli macierzyństwo rozszerza słownictwo

Zwykle, kiedy chce się poszerzyć zasób słownictwa sięga się po artykuły, książki, podręczniki. Zdarza się, że i na studiach człowiek się uczy nowych słówek. I myśli sobie potem, że jest taki wyedukowany, elokwentny, zna wszystkie kontynenty… I tak myśli sobie, że może bezpiecznie iść przez życie, bo może i nie wie wszystkiego, ale przynajmniej wszystkie słówka zna! A tu jednak przychodzi taki moment, mniej więcej kiedy rodzi się pierwsze dziecko… Moment, w którym obrywa się człowiekowi w ciemię „ciemieniuchą” i okazuje się, że przed nami jeszcze całe nieodkryte archipelagi słów i znaczeń. A potem przychodzi drugie dziecko i okazuje się, że do okrycia została jeszcze Australia z Nową Zelandią i Tasmanią na dodatek. Czytaj dalej Perły i ssawki, czyli macierzyństwo rozszerza słownictwo

Moje dziecko boi się schodów

Ma trzy lata i boi się schodzenia po schodach. Przez krótki czas lęk objął również wchodzenie, ale udało się to opanować. Strach przed schodzeniem, zwłaszcza w tej jednej konkretnej klatce schodowej utrzymywał się jednak długo. Tuż po przekroczeniu progu mieszkania – chowanie się w kącie, strach przed podejściem do krawędzi, histeria po usłyszeniu, że trzeba zejść. Czytaj dalej Moje dziecko boi się schodów

Dlaczego czytam (książki o rodzicielstwie)

Zazwyczaj siedzimy w swojej głowie, jak w wygodnie urządzonym domu. Znamy każdy kąt i sprzęt, wiemy gdzie stoi wygodny fotel z widokiem na wspomnienia. Obok niego wyszperany przed laty stoliczek z filiżanką pełną marzeń albo pełnym ich kubkiem, albo i nawet imbrykiem. Czytaj dalej Dlaczego czytam (książki o rodzicielstwie)

Ogórek kiszony o 4 nad ranem ma znaczenie – dowiedzione naukowo

Mandarynki wciągane kilogramami, nagła potrzeba zjedzenia ogórka kiszonego o 4 nad ranem. Niemożność zniesienia zapachu mięsa albo gotującego się rosołu lub odwrotnie nieodparta chęć na smażoną kiełbasę po latach weganizmu. O albo nawet musztarda pochłonięta na raz prosto ze słoiczka. Czytaj dalej Ogórek kiszony o 4 nad ranem ma znaczenie – dowiedzione naukowo

Wojny matek

Mój głos w temacie matek-wilczyc skaczących sobie do gardeł nad tematami karmienia i innych spornych. Sprawa jest dość zawiła, ale dziś kołaczą mi się po głowie dwa jej wątki. Po pierwsze, nieco przewrotnie, czy potrzebujemy jeszcze teraz tekstów o tej rzekomej wojnie? A po drugie: to jak właściwie rozmawiać z innymi matkami? Czytaj dalej Wojny matek

Początki karmienia piersią

Największy dół przeżyłam już w szpitalu. Byłam w szoku,  że jednak nie udaje mi się tak łatwo karmić. Wiem, że przyczyną było poniekąd cesarskie cięcie. Mój naturalny poród został przerwany, dziecko od samego początku źle się wstawiło, a kiedy zaczęło mu spadać tętno lekarze po prostu ratowali życie i zdrowie wyjmując go operacyjnie. Niemniej byłam wtedy kompletnie nieprzygotowana na taką ewentualność. Nastawiłam się na rodzenie naturalne, chciałam po porodzie kontaktu skóra do skóry i wiedziałam, że to najlepszy sposób na rozpoczęcie karmienia. Nie wzięłam po uwagę, iż pierwszy kontakt ograniczy się do buziaka na sali operacyjnej. Czytaj dalej Początki karmienia piersią