Początki karmienia piersią

Największy dół przeżyłam już w szpitalu. Byłam w szoku,  że jednak nie udaje mi się tak łatwo karmić. Wiem, że przyczyną było poniekąd cesarskie cięcie. Mój naturalny poród został przerwany, dziecko od samego początku źle się wstawiło, a kiedy zaczęło mu spadać tętno lekarze po prostu ratowali życie i zdrowie wyjmując go operacyjnie. Niemniej byłam wtedy kompletnie nieprzygotowana na taką ewentualność. Nastawiłam się na rodzenie naturalne, chciałam po porodzie kontaktu skóra do skóry i wiedziałam, że to najlepszy sposób na rozpoczęcie karmienia. Nie wzięłam po uwagę, iż pierwszy kontakt ograniczy się do buziaka na sali operacyjnej. Czytaj dalej Początki karmienia piersią

Refleksje o Dniu Kobiet

Myśl mnie naszła po wczorajszym święcie, a raczej reakcja na to, co do mnie dotarło w korytku strawy internetowej tzw. feedzie. Widziałam piękne akcje i ważne słowa, przypomnienie, że nadal trzeba zabiegać o prawo kobiety do bycia człowiekiem, zapewnienia o wsparciu i kobiecej sile. Jak zwykle pojawiły się też dywagacje nad zawartością komunizmu w obchodzeniu (w analogii do zawartości kapitalizmu w Walentynkach), a także kwiaty, kwiaty, słodycze i kwiaty (rajstopy). Okazuje się, iż w niektórych rodzinach Dzień Kobiet świętuje się intensywniej niż urodziny. Może panom łatwiej złożyć życzenia w jednym dniu, a nie pamiętać osobne daty dla wszystkich pań w stadzie? A może to panie wolą tak kolektywnie zostać docenione niż przypominać sobie o nawarstwiających się latach? Czytaj dalej Refleksje o Dniu Kobiet

Jak pracować wielozadaniowo

Wielozadaniowość to ściema albo jak mawia Pani Swojego Czasu „multitasking to bullshit”. I zgadzam się z tym. Zgadzam się po wielokroć. Entuzjastycznie kiwając głową. Teraz. Bo jeszcze całkiem niedawno… byłam ofiarą mulitaskingu. Myślałam, że się da, że wystarczy tylko determinacja. Była wystarczająca na ponad półtora roku jednoczesnej pracy zdalnej i opieki nad synem. Czytaj dalej Jak pracować wielozadaniowo

Prezent na ostatnią chwilę

Najlepszy prezent dla młodej matki, młodego ojca

Pierwszy wpis na tym blogu był ziarnkiem, z którego wykiełkował pomysł na faktycznie najlepszy prezent świąteczny dla matki. To, co moje dziecko ofiarowało mi intuicyjnie, chciałaby czasem dostać każda matka a zapewne też i niejeden ojciec. W dodatku jest to coś, za co nie musimy płacić i możemy wykonać nawet w ostatniej chwili przed Wigilią. Jest jednak haczyk – prezent ten wymaga prawdziwego zaangażowania. Czytaj dalej Prezent na ostatnią chwilę

Najlepszy prezent dla matki

Dostałam od mojego potomka
prezent na urodziny. Dziecko nie ma jeszcze nawet dwóch lat, więc jego dar jest spontaniczny i pozbawiony rysu konsumpcjonizmu. Nie chciał dziś drzemki, po prostu padł po 16:00 i prawdopodobnie będzie spał już do rana. I to jest właśnie jego prezent na moje urodziny – czas.

Mamo, masz wolny wieczór (z przerwami na przytulanie i nocne karmienie). Wykorzystaj go dobrze!

Dziękuję Synu! Właśnie założyłam bloga. Chcę się dzielić swoim doświadczeniem.