Arbuz a płeć

W mojej lodówce leżał kiedyś kawałek arbuza. Leżał i czekał. Odłożyłam go tam specjalnie dla mojego męża. Dziecko i ja dobraliśmy się do reszty już wcześniej. B wrócił z pracy, ale arbuz nadal czekał. Kolejny dzień i następny… Zaniepokoiło mnie, że lada moment będzie niezjadliwy.
– W lodówce jest arbuz. Dla Ciebie. – dodałam, żeby nie było wątpliwości.
– A nie, zjedzcie go sobie.

Cóż, pomyślałam, że może nie ma akurat ochoty na plucie pestkami. Rozkroiłam tę nieszczęsną ćwiartkę już prawie usychającą z tęsknoty za czyimś żołądkiem. Kiedy jednak sytuacja zaczęła się powtarzać i przy innych smakołykach, a nawet codziennych posiłkach, zaczęłam się zastanawiać. Czytaj dalej Arbuz a płeć